Wtorek, Listopad 21, 2017
Nawigacja
Str. Główna/Main Menu

Biografia/Biography
Dyskografia/Discography
Teksty/Lyrics
Artykuły/Articles
Muzycy/Musicians
Galeria/Gallery
Koncerty/Gigs
Media
Download
Linki/Links

Ode mnie/From me
Kontakt/Contact

Archiwum Newsów
Ostatnie Artykuły
Recenzja "TRANSHUMAN...
Recenzja "TRANSHUMAN...
Recenzja "TRANSHUMAN...
Wywiad z Kurtem z Me...
Wywiad z Kurtem z Me...
Ankieta/ Poll Vote
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 21
Nieaktywowany Użytkownik: 741
Najnowszy Użytkownik: VernonDiew
Biografia/Biography

Believer jest z pewnością jednym z najbardziej niedocenianych zespołów metalowych, grających muzykę jednocześnie energetyczną i agresywną, jak i niebanalną i inteligentną. Grupa ta stworzyła własny, charakterystyczny styl polegający na połączeniu uduchowionego przekazu, skomplikowanych riffów, częstych zmian tempa i nastrojów oraz charakterystycznym wokalu Kurta Bachmana.



Zespół Believer (nazwa pochodzi od utworu Ozzy'ego Osbourne'a) został założony na początku roku 1986 w Colebrook, w stanie Pensylwania, przez dwóch szkolnych przyjaciół: Kurta Bachmana (wokal, gitara) i Joey'a Dauba (z początku bas, później perkusja). We wczesnym okresie przez kapelę przewinęło się wielu różnych muzyków (m.in. Brian Nicarry z Messiah Prophet), a grupa próbowała grać w stylu mogącym przywodzić skojarzenia z twórczością Fates Warning. Na szczęście jednak w zespole dość szybko zaszły istotne zmiany. Do założycieli formacji dołączyło dwóch muzyków z lokalnego uniwersytetu: gitarzysta Dave Baddorf oraz basista Howe Kraft. Wtedy właśnie wykrystalizował się pierwszy poważny skład Believera.

W 1987 roku grupa zarejestrowała kasetę demo "The Return", zawierającą trzy utwory - wczesną wersję "Unite", "The Return" oraz instrumentalny "I/Y/F (In Your Face)". Kaseta ta ukazywała rodzący się potencjał kapeli, która nieco później postawiła zdecydowanie na granie święcącego triumfy w tamtym okresie thrash metalu. Potwierdził to już utwór "The Chosen", umieszczony na składance "East Coast Metal" w 1988 roku.

Kurt Bachman - "Zdaliśmy sobie sprawę, że potrafimy pisać thrash lepiej niż cokolwiek innego"

Fani metalu w pełni przekonali się o tym już rok później - w 1989 roku światło dzienne ujrzał debiutancki album formacji, zatytułowany "Extraction From Mortality". Został on wydany przez popularną w tamtym czasie wytwórnię R.E.X. Music, dzięki czemu był dostępny w chrześcijańskich sklepach i księgarniach. Produkcją płyty zajął się Doug Mann - człowiek, który współpracował z zespołem już przy utworze "The Chosen" z wspomnianej wcześniej składanki.

Charyzmatyczny KURT BACHMAN Longplay ten zawierał sporą (ponad 40 minut) dawkę dynamicznego, agresywnego, dosyć przebojowego i technicznie zagranego thrash metalu z chrześcijańskim przekazem (teksty zawierały cytaty z Biblii, itd.). Sposób śpiewania Kurta Bachmana był zdecydowanie bardziej ekspresyjny i wyrazisty niż na demie - różnicę widać chociażby w utworze "Unite". Wersja tego kawałka z debiutanckiego albumu grupy jest sporo szybsza, niż wersja z "The Return"; także wokal jest tutaj mocniejszy, bardziej przekonujący, po prostu lepszy.
Na płycie szczególnie wyróżniały się dwa utwory - należał do nich zamykający album "Stress", dedykowany producentowi krążka. Kawałek ten stanowił połączenie wesołego hard core'a spod znaku Suicidal Tendencies z... reggae. Dla thrashersów z pewnością sporą niespodzianką na płycie było klasyczne (zainspirowane dokonaniami Mekong Delty), orkiestrowe intro do tytułowego utworu, napisane i zaaranżowane przez niejakiego Scotta Lairda - licealnego nauczyciela muzyki Kurta Bachmana. Jak się okazało później - był to dopiero początek owocnej współpracy Lairda z Believerem.

Po wydaniu płyty zespół wyruszył w trasę, grając razem z innymi kapelami (nie tylko chrześcijańskimi). Dzięki udanemu tournee Believer pozyskał wielu nowych fanów oraz zwrócił na siebie uwagę dużej wytwórni - Roadrunner Records. Po trasie koncertowej, w 1990 roku kapelę opuścił basista Howe Kraft - jego posadę objął Wyatt Robertson. Grupa w nowym składzie weszła do studia, by pod czujnym okiem Douga Manna zarejestrować longplay numer dwa. W tym samym roku ukazał się album "Sanity Obscure" - wydany przez R.E.X. Music oraz rok później także przez wspomniane Roadrunner Records.

Muzycznie "Sanity Obscure" zawierał muzykę bardziej techniczną i urozmaiconą, niż jego poprzednik. Dalej większość kompozycji stanowiły mocne, thrash metalowe killery pełne przejść, skomplikowanych riffów, szybkiej perkusji i agresywnego wokalu Kurta Bachmana. Wyróżniającym się utworem był z pewnością "Dies Irae (Day of Wrath)" - kawałek ten był połączeniem dynamicznego thrashowego grania ze smykami, skomponowanymi po raz kolejny przez Scotta Lairda. Dodatkowym elementem wyróżniającym ten utwór na tle innych z płyty, były sopranowe wokalizy siostry Scotta - Jullianne Laird. Z pewnością tego typu eksperymenty jednoznacznie kierowały skojarzenia w stronę Szwajcarów z Celtic Frost, jednak Believer nadał tym inspiracjom charakterystyczny tylko dla siebie, specyficzny feeling. Także w tekstach pojawiły się nowe tematy - "Stop The Madness" chociażby opowiadał o nałogu narkotykowym, a "Nonpoint" o skażeniu środowiska. Płytę zamykał zagrany "na wesoło", pełen energii "Like a Song" - cover słynnego U2.

Believer w okresie drugiej płyty. Od lewej stoją: WYATT ROBERTSON, DAVE BADDORF, JOEY DAUB oraz KURT BACHMAN.


Believer intensywnie promował swój drugi album, dając wiele świetnych koncertów.

Kurt Bachman & Joey Daub: "Po krótkim tournee europejskim rozpoczęliśmy tournee po USA razem z Sacrifice i Bolt Thrower (War Mass Tour - przyp. Marko). To było z pewnością niesamowite przeżycie, a nasi fani wspaniale okazywali nam wsparcie."

Roadrunnerowi udało się rozreklamować zespół, album zbierał wiele pochlebnych recenzji, a grupa zagrała między innymi na Milwaukee Metal Fest. W 1991 roku ukazał się singiel promocyjny "Stop The Madness", a nieco później także nieoficjalna kaseta VHS "Believer: Home Video", z wieloma ciekawymi i zabawnymi materiałami ze studia oraz trasy.

Po powrocie do domów przez jakiś czas w obozie kapeli zapanowała cisza... Obaj założyciele Believera przeżywali w tym czasie udręki natury psychofizycznej - Joey miał problemy emocjonalne, a Kurt cierpiał na bezsenność... Jednak Bachman i Daub, po paru miesiącach nikłego kontaktu, postanowili wskrzesić swój band i stworzyć materiał na kolejny album grupy. Miejsce Dave'a Baddorfa i Wyatta Robertsona, którzy już wcześniej opuścili kapelę, zajął długoletni przyjaciel zespołu - Jim Winters oraz doskonale już znany Scott Laird. Poprzez wywiady członkowie Believera przygotowywali fanów na zmiany w swojej twórczości - wspominali na przykład, że ich muzyka stała się wolniejsza, oraz, że do nagrania najnowszego albumu zaprosili wiolonczelistę (okazał się nim Glenn Fischbach)... Niektórzy fani zaczęli się niepokoić, że Believer zatraci swoją agresywność, że zabrnie w komercję, jednak jak się okazało - niepotrzebnie się martwili. Po rocznym okresie tworzenia, w 1993 roku ukazał się genialny (chociaż niedoceniony należycie w swoim czasie) krążek "Dimensions".

Album ten z pewnością nie był wydawnictwem stricte thrash metalowym. Believer dalej był ciężko grającym zespołem, jednak tym razem zanurzył się jeszcze bardziej w progresywne rejony i zwolnił tempa w większości utworów. Grupa wykorzystała wiele elementów dotychczas w swojej twórczości niespotykanych, jak na przykład industrialne odgłosy, przetworzony wokal Bachmana (w "What Is But Cannot Not Be"), czy też głos narratora (w utworze "Dimentia" w tę rolę wcielił się niejaki William Keller). Właściwie tylko "Singularity" był utworem, który spokojnie mógłby się znaleźć na poprzednich albumach zespołu. Jako całość płyta z pewnością zaskakiwała - było na niej jeszcze więcej nietypowych harmonii, karkołomnych zagrań rytmicznych, akustycznych gitar, instrumentów smyczkowych... Cały album zamykała ponad 20-minutowa, czteroczęściowa suita "Trilogy of Knowledge", opowiadająca o życiu Jezusa Chrystusa. Wokalami w tej kompozycji podzielili się Kurt Bachman i Julianne Laird. Płyta kończyła się króciutkim zdaniem, zapowiadającym prawdopodobnie pożegnanie Believera ze sceną - "We love you. Take care. Bye bye."

"Dimensions" został nominowany do nagrody "GMA Dove Award" (Chrześcijański odpowiednik nagrody Grammy) w kategorii "Najlepszy Album Metalowy Roku". Niestety, jakiś czas potem Believer praktycznie zakończył swoją działalność. Jeszcze na przełomie 1994/1995 roku panowie próbowali stworzyć w nowym składzie świeży materiał, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Oficjalnie band nigdy nie został rozwiązany, jednak Kurt i Joey skupili się na innych sprawach, między innymi razem nagrywali inne kapele w swoim Trauma Studio w Pensylwanii. Po pewnym czasie Bachman wycofał się z muzycznego biznesu, aby zająć się badaniami nad rakiem w swoim własnym laboratorium, a Daub założył (m.in. z byłymi członkami Sacrament) gotycko-progresywny zespół Fountain of Tears oraz udzielał się w instrumentalnym projekcie Year of Plenty.

JOEY DAUB w swoim żywiole W kwietniu 2005 roku, za pośrednictwem swojej strony internetowej, Joey Daub ogłosił światu powrót Believera! Po 12 latach od wydania "Dimensions", Kurt i Joey spotkali się żeby pograć dla zabawy, jednak przekształciło się to w coś znacznie większego. Dwa lata później komentowali to tak:

Kurt Bachman & Joey Daub: "Nie trzeba mówić, że dobrze się bawiliśmy i teraz jest tak, jakby te 14 lat nigdy nie minęło"

Od tego czasu panowie zaczęli stopniowo tworzyć muzykę na długo oczekiwany, nowy album zespołu. Początkowo szło to raczej opornie - między innymi z powodu tego, że Bachman na co dzień pracował dosyć daleko - jednak po pewnym czasie i uregulowaniu kłopotliwych spraw, pisanie przybrało w miarę normalne tempo. Tempo może niezbyt imponujące, jednak Kurt tłumaczył to chęcią jak najlepszego dopracowania materiału:

Kurt Bachman: "Sorry za wolne tempo, ale wiecie, chcemy żeby ten materiał był po prostu powalający"

W 2007 roku ukazał się wydany w niskim nakładzie przez holenderską wytwórnię ERMI Records koncertowy krążek zatytułowany "The Chosen Live". Zespół jednak nie zwrócił za bardzo uwagi na to nie do końca oficjalne i bootlegowo brzmiące wydawnictwo, dalej spokojnie pracując nad całkiem premierowymi dźwiękami. 17 listopada 2008 roku w audycji radiowej Bama Margery zadebiutował (w wersji niemasterowanej) pierwszy nowy utwór - "Medwton", natomiast 18 listopada okazało się, że Believer podpisał umowę z Metal Blade Records na wydanie i dystrybucję trzech kolejnych płyt. Przedstawiono także, kto znalazł się w nowym składzie zespołu. Oprócz założycieli grupy byli to: klawiszowiec Jeff King, gitarzysta Kevin Leaman oraz basista Elton Nestler. 13 lutego 2009 roku (piątek!) Believer udostępnił do odsłuchania na swoim MySpace utwór "Focused Lethality", a 17 lutego kawałek zatytułowany "Redshift" zadebiutował w australijskiej audycji metalowej "The Racket". Tydzień później w tej samej audycji premierowo został odtworzony "A Moment In Prime", a po kolejnych siedmiu dniach "The History of Decline".

Z próbek nowych kawałków, umieszczonych na MySpace Believera, oraz z informacji, jakie przekazywali co jakiś czas Kurt i Joey, można było wywnioskować, że nowy album zaspokoi oczekiwania starych fanów grupy, ale będzie też zawierać nowe elementy. Czyli w przypadku Believera - norma! Kapela ujawniła również, że na płycie gościnnie zagra wielu gości, między innymi Deron Miller, Joe Rico, Rocky Gray, Howard Jones oraz ponownie Jim Winters i Scott Laird. Nowe, nagrane po ponad 15-letniej przerwie, czwarte studyjne dzieło kapeli zatytułowane "Gabriel" ukazało się 17 marca 2009 roku (w USA, w Europie 9 kwietnia).

Believer w 2009 roku. Od lewej: KEVIN LEAMAN, JOEY DAUB, JEFF KING, ELTON NESTLER oraz KURT BACHMAN.

Album ten stanowił niejako unowocześnioną mieszankę patentów z okresu "Sanity Obscure" i "Dimensions", wzbogaconą o elementy, których próżno szukać we wcześniejszej twórczości pensylwańskiej grupy. Najbardziej słyszalną zmianą była ewolucja głosu Kurta Bachmana. Jego wokal stał się wyższy i czystszy niż kiedyś, przez co wiele osób zaczęło porównywać go do poczynań Schmiera (Destruction), bądź też Urbinatiego (Sacrifice). Dodatkowo Kurt zdobył się nawet na... czysty śpiew (refren „Shut Out The Sun”), czyli rzecz raczej nie do pomyślenia w dawnych czasach.
Sama muzyka wypełniająca „Gabriela” również była dość urozmaicona. Oprócz typowo metalowych, agresywnych numerów, będących swego rodzaju kontynuacją tradycji starszego wcielenia grupy („Focused Lethality”, „The Need For Conflict”), pojawiły się numery, które ciężko byłoby przypisać do poprzedniego oblicza formacji ("History of Decline", "Redshift", "The Brave"). Całość materiału łączyła dość ciężka, osobliwa atmosfera, na którą wpływ z pewnością miało użycie większej ilości sampli i udział klawiszy Jeffa Kinga.

Udany powrót zza światów Believera stał się faktem. W prasie fachowej i na forach internetowych "Gabriel" był z reguły oceniany pozytywnie. Niestety, w ślad za zwiększonym zainteresowaniem środowiska nie poszła intensywna promocja. Grupa wprawdzie uruchomiła swoją stronę internetową i założyła profile na różnych portalach, jednak to byłoby na tyle. Kapela nie wypuściła żadnego klipu, a w 2009 roku zagrała ledwie pięć, dość kameralnych koncertów.

Mimo wszystko entuzjazm zespołu nie osłabł. Na początku 2010 okazało się, że formacja pracuje już nad następcą "Gabriela". W połowie sierpnia tegoż roku Kurt Bachman oznajmił, że trwa już proces nagrywania piątego albumu. Lider kapeli zapowiadał, że nowy materiał jest bardziej progresywny i bardziej melodyjny niż "Gabriel". Nagrywanie zostało ukończone 8 grudnia 2010, a mix i mastering krążka zakończył się w lutym 2011 roku. W tym czasie okazało się, że Elton Nestler przestał już być członkiem Believera, grupa jednak nie wyjaśniła, dlaczego i kiedy dokładnie tak się stało...

27 lutego zostały ujawnione szczegóły kolejnej produkcji twórców "Dimensions". Album zatytułowany "Transhuman" ukazał się 11 kwietnia w Europie, oraz 12 w USA. Jego wydanie poprzedziły trzy oficjalne (czwarty udostępniony wcześniej kawałek, "Currents" był tylko podkładem pod filmik z tworzenia okładki) single: 7 marca światło dzienne ujrzał numer zatytułowany "G.U.T.", 23 marca "Mindsteps", a 6 kwietnia "Ego Machine".

Płytą "Transhuman" Believer po raz kolejny udowodnił, że nie ma zamiaru stać w miejscu i jego pomysłem na siebie jest konsekwentna ewolucja brzmienia. Zgodnie z zapowiedziami, zespół zaprezentował tym razem materiał bardziej eklektyczny, progresywny, nowoczesny i melodyjny.
Nie rezygnując z konwencjonalnych metalowych elementów (ciągle sporo tu charakterystycznych, "believerowych" riffów, w większości numerów gra perkusji jest dość gęsta, występuje nawet cały stricte thrashowy kawałek - "Clean Room"), grupa pokusiła się o bardziej urozmaicone aranżacje swoich utworów, które charakteryzowały się jeszcze bogatszym niż poprzednio, wielowarstwowym brzmieniem. Jeff King już w pełni wpasował swoje klawisze w utwory Believera, nie tylko wypełniając tła kompozycji, ale stanowiąc często ich równorzędną część. Kurt Bachman natomiast odważył się śmielej niż na "Gabrielu" wykorzystać potencjał swojego głosu. Zamiast nadużywać wysokiego krzyku, który nie stanowił tym razem przytłaczającej części jego partii, frontman grupy po prostu rozśpiewał się i ułożył wiele melodyjnych, chwytliwych linii wokalnych.

Płyta zbierała przeważnie dość skrajne recenzje: albo jednoznacznie pozytywne, albo jednoznacznie negatywne. Część recenzentów oraz fanów starszego wcielenia grupy nie przyjęła dobrze nowego oblicza Believera, krytykując większą melodyjność materiału, mniejszą agresywność i przede wszystkim zarzucając kapeli tzw. "pójście w komercję" i "zmiękczenie". Przychylniej nastawieni do "Transhuman" zwracali uwagę na niebanalne, inteligentne kompozycje, wielką swobodę w żonglowaniu różnymi klimatami, dobrą produkcję oraz ciekawy koncept liryczny tego wydawnictwa.


Podobnie jak miało to miejsce w przypadku poprzedniej płyty, Believer nie rozpieszczał fanów koncertami promocyjnymi. W 2011 roku grupa zagrała tylko 3 krótkie sztuki, dzieląc scenę m.in. z kompanami z Cynic. Nie mogąc wyszaleć się koncertowo, Daub i spółka postanowili spożytkować swoją energię w inny sposób i szybko rozpoczęli proces komponowania następcy "Transhuman". Na początku 2012 roku kapela zaczęła segregować swoje pomysły i było to na tyle produktywne przedsięwzięcie, że pod koniec grudnia Kurt poinformował o kilkunastu nowych, gotowych utworach.

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Księga Gości
Księga Gości/Guestbook

Guestbook
Twitter BELIEVER-a
-><-
Twitter Kurta
-><-
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Marko
05/10/2015 16:46
No heja, zagląda tu ktoś jeszcze? Jak się podoba nowy kawałek? smiley

Marko
07/12/2013 12:15
Aktualizacja newsa! smiley

Marko
30/10/2012 19:50
Gdyby coś, to zmieniłem maila na - markomdm86 @ tlen.pl

Marko
28/02/2012 20:18
Strach się bać smiley

piotrek
24/02/2012 23:22
Zdaje się, że na nowej płycie panowie chcą pójść kolejny krok dalej, więc się szykuj smiley

piotrek
24/02/2012 23:22
No jak mieszane, ile czasu można się przekonywać do płyty Believera smiley

Marko
17/02/2012 19:29
W dalszym ciągu mam mieszane uczucia, co przejawia się m.in. brakiem recenzji smiley Cieszy mnie, że odwiedzasz tę stronę, jak coś, to skontaktuję się z Tobą tą drogą smiley

piotrek
14/02/2012 00:58
jakbys chcial sie ze mna kontaktowac, to skasowalem konto gg...

piotrek
14/02/2012 00:57
i jak, przekonales sie do transhumana? Na oficjalnej chlopaki podali info, ze pisza nowa plyte!

Marko
13/12/2011 23:50
Fan grający Being No One smiley

Archiwum
Copyright © Marko/Believer 2008 - 2017

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie